— Te wybory to ogólnonarodowe referendum dotyczące administracji prezydenta Trumpa — ocenił w Radiu Katowice amerykanista dr Marcin Sarnek z Uniwersytetu Śląskiego. W ten sposób odniósł się do wyborów połówkowych w USA. Za ich sprawą demokraci przejmą kontrolę zarówno nad Senatem, jak również Izbą Reprezentantów.
Ekspert ocenił w środę na antenie rozgłośni, że dzięki tym wynikom amerykański Kongres będzie mieć znacznie ściślejszą kontrolę nad budżetem.
— Będzie mógł również odrzucać propozycje ustaw zgłaszane przez administrację Trumpa. Prezydent Trump jednak już zapowiada, że będzie odrzucał wszelkie propozycje ustawodawcze Kongresu. Powiedział, że w przyszłości będzie „panem weto” — podkreślił dr Marcin Sarnek w rozmowie z Pawłem Nadrowskim.
Zdaniem amerykanisty, Donald Trump będzie kontynuował zarządzanie poprzez ścieżkę rozporządzeń wykonawczych.
— To forma zarządzania, którą prezydent Trump opanował już niemal do perfekcji. Tym razem dopowiedział również, że będzie korzystał z pomocy sądów. Czyli kiedy rozporządzenia będą budziły wątpliwości prawne, będzie liczył na to, że będą rozstrzygane przez sądy. Myślę, że tutaj może się nieco przeliczyć, bo sądy w USA wciąż zachowują bardzo dużą niezależność — ocenił gość Radia Katowice.
Ekspert z Uniwersytetu Śląskiego podkreślił jednocześnie, że efekt zmian w Kongresie USA odczuje również Polska, ponieważ oddźwięk wyborów będzie znaczący na całym świecie. Stwierdził, że rozstrzygnięcie wyborów będzie „potężnym ciosem” dla politycznych zwolenników Donalda Trumpa. Wskazał również, że dla Polski istotną kwestią jest amerykańska pomoc Ukrainie.
— Kluczowa dla Polski będzie kwestia jak bardzo te wybory wpłyną na ewentualne zwiększenie czy zmniejszenie pomocy dla Ukrainy. Demokraci prawdopodobnie będą chcieli nieco ułatwić finansowanie tej pomocy, ale nie jest to kwestia całkowicie priorytetowa. Jedną z najważniejszych obietnic składanych przez Demokratów to zajęcie się sprawami wewnętrznymi, czyli ulżenie Amerykanom, zwłaszcza tym najbiedniejszym, jeśli chodzi o koszty utrzymania. Prawdopodobnie tego będzie dotyczyć pierwsze 100 dni nowego Kongresu — ocenił gość Radia Katowice.
Dr Marcin Sarnek skomentował również sondaż poparcia dla Donalda Trumpa opublikowany przez agencję Reuters. Wynika z niego, że działania prezydenta USA popiera 32 proc. badanych, a dezaprobatę wyraża 64 proc. respondentów. W opinii amerykanisty, powodem jest złość i rozczarowanie zarówno wyborców demokratycznych, jak i znaczącej liczby wyborców republikańskich na niedotrzymanie obietnic.
— Główną obietnicą złożoną przez Donalda Trumpa w czasie kampanii, kiedy po raz drugi ubiegał się o urząd prezydenta, było niewikłanie się w nowe wojny. Wiemy oczywiście, że wojna z Iranem trwa i ma znacznie szerszy wymiar. Bardzo wielu Amerykanów jest niezadowolonych również z roli, którą USA odgrywają w konflikcie bliskowschodnim. Tutaj mówię też o roli Izraela. Te różne aspekty nakładają się na siebie — mówił gość Radia Katowice.
Ekspert z Uniwersytetu Śląskiego wskazał też na kwestię gospodarki i wzrost cen paliwa.
— Musimy pamiętać, że nieco inaczej niż w Europie, cena diesla to absolutnie system krwionośny amerykańskiego rolnictwa. Tam tego diesla zużywa się kolosalne ilości. Ma to duże znaczenie dla wyborców w stanach takich jak Kansas i Iowa — mówił dr Sarnek.
Amerykanista podkreślił, że w ostatnich miesiącach istotną rolę odegrał również aspekt budowy centrów danych AI.
— W 13 stanach zorganizowano łącznie ok. 50 referendów dotyczących centrów danych i zarządzania sztuczną inteligencją. Okazuje się, że obecnie dla społeczeństwa amerykańskiego jest to problem nie do przeskoczenia — stwierdził gość rozgłośni.
Źródło: Radio Katowice



