Polski system elektroenergetyczny coraz częściej płaci za energię, która mogłaby powstać, ale nie została wpuszczona do systemu. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, łączna wartość rekompensat związanych z ograniczaniem produkcji energii z wiatru i słońca przekroczyła już 100 mln zł. Tylko od początku 2026 roku do lipca rachunek Polskich Sieci Elektroenergetycznych wyniósł 57,9 mln zł. To ponad dwa razy więcej niż w całym 2025 roku.
Problem będzie coraz ważniejszy wraz ze wzrostem mocy odnawialnych źródeł energii.
Dlaczego PSE ogranicza produkcję z OZE?
Nie chodzi wyłącznie o fizyczne ograniczenia sieci. Przy wysokiej produkcji energii ze słońca i wiatru oraz stosunkowo niskim zapotrzebowaniu może powstać nadwyżka energii, której krajowy system w danym momencie nie jest w stanie wykorzystać.
PSE stosuje wówczas tzw. nierynkowe redysponowanie i wydaje polecenia ograniczenia wytwarzania w instalacjach OZE. Operator wyjaśnia, że takie działania są podejmowane, gdy jest to niezbędne dla zapewnienia bezpiecznej pracy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.
Skala wyzwania rośnie wraz z rozwojem OZE. Według danych PSE moc fotowoltaiki w Polsce przekroczyła na początku 2026 roku 26 GW, a farm wiatrowych 11 GW. Rekordowa łączna chwilowa generacja tych dwóch technologii sięgnęła około 16 GW.
Największa część ograniczanej produkcji przypada obecnie na fotowoltaikę. Według danych przytoczonych przez „DGP” odpowiada ona za około 70 proc. energii, której produkcja została ograniczona.
Za wyłączenie elektrowni trzeba zapłacić
Redukcja generacji nie oznacza jednak, że energia znika bez kosztów.
Wytwórcy realizujący polecenia PSE mają co do zasady prawo do rekompensaty finansowej za energię, którą mogliby wyprodukować, gdyby operator nie nakazał ograniczenia pracy instalacji.
Koszt ostatecznie staje się jednym z elementów funkcjonowania systemu elektroenergetycznego.
Dlatego problem nie sprowadza się do pytania, czy w Polsce powstaje za dużo fotowoltaiki. Ważniejsze jest to, czy rozwój źródeł wytwórczych nadąża za rozwojem magazynów energii, elastycznego popytu, sieci oraz możliwości wykorzystania nadwyżek energii w innych sektorach gospodarki.
PSE szacowały wcześniej, że do 2030 roku potencjalna moc samych elektrowni wiatrowych i fotowoltaiki może sięgnąć około 88 GW. Bez zwiększenia elastyczności systemu okresy nadwyżek będą więc coraz większym wyzwaniem.
Rosnące rekompensaty są już nie tylko technicznym problemem operatora. Pokazują ekonomiczny koszt sytuacji, w której Polska potrafi wyprodukować tanią energię ze słońca i wiatru, ale nie zawsze potrafi ją w odpowiednim momencie wykorzystać.
Kolejne setki milionów złotych można przeznaczać na rekompensowanie niewytworzonej energii albo przyspieszyć inwestycje pozwalające tę energię zagospodarować. Wraz ze wzrostem udziału OZE znaczenie magazynów energii, elastycznego popytu i modernizacji sieci będzie tylko rosło.
Źródła: Polskie Sieci Elektroenergetyczne, media.



