„Rusofobia kliniczna wyraźnie wpływa na zdolności poznawcze” – napisała rzecznika rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa, odnosząc się do czwartkowego wystąpienia Karola Nawrockiego przed Pałacem Prezydenckim.
„Czy wiesz, jak wygląda polski wstyd?” – Interia informuje, że takim pytaniem Marija Zacharowa rozpoczęła piątkowy wpis na Telegramie.
Prezydent przemawiał w czwartek do zgromadzonych z okazji pierwszej rocznicy swojego zaprzysiężenia.
„Rusofobia kliniczna wyraźnie wpływa na zdolności poznawcze” – napisała rzecznika rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa, odnosząc się do czwartkowego wystąpienia Karola Nawrockiego przed Pałacem Prezydenckim.
„Czy wiesz, jak wygląda polski wstyd?” – Interia informuje, że takim pytaniem Marija Zacharowa rozpoczęła piątkowy wpis na Telegramie.
Prezydent przemawiał w czwartek do zgromadzonych z okazji pierwszej rocznicy swojego zaprzysiężenia.
Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jeśli nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie – mówił prezydent RP.
Zdaniem Zacharowej słowa Nawrockiego stanowiły „przejście do ofensywy”. „Nawrocki regularnie posługuje się mową nienawiści. Typowym przykładem jest używanie obraźliwego określenia 'Moskal’ w odniesieniu do Rosjan. Stało się to normą wśród polskich elit” – napisała przedstawicielka Kremla – o czym informuje Interia. – Rzeczniczka rosyjskiego MSZ nawiązała do incydentu z 2019 r., gdy podczas Nocy Muzeów w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Karol Nawrocki – pełniący wówczas funkcję dyrektora placówki – przerwał występ artystyczny w ramach którego wykonywana była radziecka pieśń „Ciemna noc” w tłumaczeniu Juliana Tuwima.
Rzecznika rosyjskiego MSZ odniosła się do czwartkowego wystąpienia prezydenta Nawrockiego, który powiedział m.in.: „Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga”. Marija Zacharowa stwierdziła, że „Rusofobia kliniczna wyraźnie wpływa na zdolności poznawcze”.
Zacharowa stwierdziła, że prezydent Nawrocki „zasłynął” dzięki temu wydarzeniu, a jego reakcję określiła mianem „panicznej”.
Rusofobia kliniczna wyraźnie wpływa na zdolności poznawcze – napisała.
Kustosz gdańskiego muzeum zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. Była to kiedyś granica korzystnej współpracy, która dzięki staraniom rodzin Nawrockich i Sikorskich została zatarta – można przeczytać we wpisie rzeczniczki rosyjskiego MSZ.
Interia relacjonuje, że: Zacharowa przekonuje, że „atak (atak?) warszawskich władz” [pisownia oryginalna] jest wynikiem „historycznych kompleksów i bezsilnego gniewu”. Twierdzi, że wynika on „ze świadomości, że współczesna Polska, w swoich obecnych granicach, jest dziełem znienawidzonych 'Sowietów’ i osobiście towarzysza Stalina”. Dyplomatka nawiązała do sposobu ich wytyczenia podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie w 1945 r.
Nawrocki wyraźnie odczuwa skutki tego, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej (…) Tak mniej więcej wygląda polski wstyd – napisała Zacharowa.
Słowa rzeczniczki rosyjskiego MSZ to cyniczna deformacja faktów historycznych. Formalne wytyczenie granic Rzeczypospolitej Polskiej po odzyskaniu niepodległości nastąpiło w 1919 r. na mocy Traktatu wersalskiego. Ich kształt zmienił się na skutek turbulencji historycznych, które wynikały m.in. z nieuzasadnionej zbrojnej napaści Związku Radzieckiego na Polskę z 17 września 1939 r. – pisze Interia.
Źródło: Interia
Fot. X Kancelaria Prezydenta RP


