Rząd rozważa drugie podejście do podatku od nadzwyczajnych zysków, a tym razem danina może objąć również producentów i importerów gazu. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun potwierdził 11 sierpnia, że taki scenariusz jest dyskutowany. Według pojawiających się szacunków rozszerzenie podatku mogłoby przynieść budżetowi nawet 7–10 mld zł. To oznacza, że spór o windfall tax przestaje dotyczyć wyłącznie paliw. Może objąć znacznie większą część polskiego rynku energii.
Pierwszy windfall tax utknął
Pierwsze podejście rządu dotyczyło przedsiębiorstw zajmujących się produkcją oraz importem paliw ciekłych. Ustawa zakładała opodatkowanie nadzwyczajnych zysków osiągniętych od marca do grudnia 2026 roku. Stawka wynosiła 60 proc., ale nie miała obejmować całego zysku przedsiębiorstwa. Podstawą miała być nadwyżka ponad poziom wyliczony na podstawie marż z 2025 roku, dodatkowo powiększonych o 20 proc. Rząd szacował wpływy na około 4 mld zł. Pieniądze miały pomóc finansować rozwiązania osłonowe związane z wysokimi cenami paliw. Ustawa nie weszła jednak w życie.
Prezydent Karol Nawrocki skierował ją pod koniec lipca do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując między innymi na problem działania przepisów wstecz oraz ryzyko przerzucenia części kosztów na konsumentów.
Teraz na stole pojawia się gaz
Rząd nie rezygnuje jednak z samego pomysłu. Minister finansów Andrzej Domański już 5 sierpnia sygnalizował możliwość przygotowania drugiego podejścia do windfall tax. Teraz Wojciech Balczun potwierdził w RMF FM, że rozważany jest również scenariusz objęcia podatkiem dostawców gazu. Na razie nie przedstawiono projektu nowych przepisów ani dokładnej konstrukcji daniny. Według informacji przywoływanych przez media podatek mógłby jednak zostać rozszerzony na producentów i importerów gazu. Szacunki potencjalnych wpływów są znacznie wyższe niż w pierwszym wariancie i wynoszą od 7–8 do nawet 8–10 mld zł.
Kto może znaleźć się w centrum zmian?
To właśnie będzie jednym z najważniejszych pytań przy ewentualnym drugim projekcie. Polski rynek gazu jest silnie skoncentrowany, a największym graczem pozostaje Grupa ORLEN, która po połączeniu z PGNiG prowadzi działalność obejmującą wydobycie, import, magazynowanie oraz sprzedaż gazu. Znaczenie ma jednak konstrukcja podatku. Dopóki rząd nie przedstawi projektu, nie można przesądzić, które przedsiębiorstwa zostaną nim objęte, jak zostanie zdefiniowany nadzwyczajny zysk ani jaki okres będzie podstawą rozliczenia.
Czy zapłacą za to odbiorcy?
To najważniejsze pytanie z punktu widzenia gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Celem windfall tax jest przejęcie przez państwo części zysków powstałych wskutek wyjątkowej sytuacji rynkowej, a nie dzięki zwiększeniu efektywności czy inwestycjom przedsiębiorstwa. Problem pojawia się wtedy, gdy firma może próbować uwzględnić dodatkowe obciążenie w swoich decyzjach cenowych lub ograniczyć inwestycje. Właśnie ryzyko przerzucenia kosztów na konsumentów było jednym z argumentów prezydenta przeciwko pierwszej ustawie. W przypadku gazu konsekwencje mogą być szczególnie istotne. Surowiec wykorzystują gospodarstwa domowe, ciepłownie, przemysł oraz energetyka.
10 mld zł kontra inwestycje energetyczne
Rząd stoi więc przed trudnym wyborem. Z jednej strony nadzwyczajne zyski powstające podczas kryzysu energetycznego mogą być źródłem miliardowych wpływów potrzebnych do finansowania działań osłonowych. Z drugiej strony największe spółki energetyczne realizują dziś ogromne inwestycje w wydobycie, sieci, magazyny, LNG, offshore i nowe moce wytwórcze. Każdy dodatkowy podatek ogranicza część środków pozostających w przedsiębiorstwach. Dlatego drugi windfall tax będzie czymś więcej niż sporem podatkowym. Jeżeli rząd rzeczywiście obejmie nim również sektor gazowy, będzie musiał odpowiedzieć na trzy pytania: kto dokładnie osiągnął nadzwyczajne zyski, ile z nich powinno trafić do państwa i jak zrobić to tak, aby rachunku ostatecznie nie zapłacili odbiorcy energii. Na razie wiadomo jedno. Po zablokowaniu pierwszej ustawy pomysł windfall tax nie zniknął. Wraca w potencjalnie znacznie większej skali.
Źródła: Ministerstwo Finansów, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Sejm RP, Reuters.


