Chiny znalazły się w trudnej sytuacji energetycznej. Z jednej strony są światowym liderem inwestycji w odnawialne źródła energii, z drugiej nadal szybko zwiększają moce elektrowni węglowych. W pierwszej połowie 2026 roku uruchomiono tam nowe bloki węglowe o łącznej mocy 30 GW, a produkcja energii z węgla wzrosła o 3 proc. rok do roku. Kolejne 274 GW mocy węglowych znajduje się w budowie lub oczekuje na ostateczne pozwolenia.
Paradoks chińskiej transformacji energetycznej polega na tym, że rozwój OZE odbywa się w ogromnym tempie, ale system energetyczny nie zawsze jest w stanie wykorzystać produkowaną energię. Problemem są między innymi ograniczenia sieci przesyłowych, które utrudniają przesyłanie prądu z miejsc, gdzie powstają duże farmy słoneczne i wiatrowe, do odbiorców.
Kryzys z 2021 roku zmienił podejście Pekinu
Jednym z powodów obecnego boomu inwestycyjnego w energetykę węglową jest kryzys energetyczny z 2021 roku. Wysokie ceny węgla, fale upałów oraz problemy z dostępnością wody doprowadziły wówczas do poważnych niedoborów energii i lokalnych przerw w dostawach prądu. Problemy dotknęły niemal dwie trzecie Chin.
Władze lokalne zaczęły więc traktować elektrownie węglowe jako zabezpieczenie przed kolejnymi kryzysami. Nowe bloki miały zapewnić stabilne źródło energii w sytuacji, gdy produkcja z wiatru i słońca jest niewystarczająca.
Problem w tym, że raz zbudowane elektrownie będą funkcjonować przez dziesięciolecia. Ich właściciele będą zainteresowani maksymalnym wykorzystaniem mocy, co może utrudniać dalsze ograniczanie roli węgla w systemie.
Ogromne ilości zielonej energii są niewykorzystywane
Chiny wydają na transformację energetyczną znacznie więcej niż inne największe gospodarki. W 2025 roku nakłady na ten cel wyniosły około 800 mld dolarów. To o 76 proc. więcej niż w Unii Europejskiej i ponad dwa razy więcej niż w Stanach Zjednoczonych.
Skala inwestycji nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. W pierwszej połowie 2026 roku ograniczenia produkcji energii z fotowoltaiki i wiatru wzrosły o około połowę. Według szacunków analityków z Centre for Research on Energy and Clean Air z tego powodu do końca czerwca niewykorzystanych zostało około 355 TWh zielonej energii. To ilość odpowiadająca rocznej produkcji energii elektrycznej w Indonezji.
Oznacza to, że Chiny mają coraz więcej paneli fotowoltaicznych i turbin wiatrowych, ale nie zawsze mogą wykorzystać ich pełny potencjał. Rozbudowa sieci przesyłowych nie nadąża za tempem powstawania nowych instalacji.
System nadal premiuje elektrownie węglowe
Kolejnym problemem są zasady funkcjonowania chińskiego rynku energii. Elektrownie węglowe muszą zawierać długoterminowe kontrakty obejmujące około 70 proc. produkcji z poprzedniego roku. Mechanizm został wprowadzony po kryzysie z 2021 roku, aby ograniczyć ryzyko niedoborów energii i zapewnić elektrowniom większą przewidywalność przychodów.
Od 2024 roku chińskie elektrownie otrzymują również pieniądze za samo utrzymywanie dostępnych mocy. Dzięki temu mogą uzyskiwać część przychodów nawet wtedy, gdy pracują przez niewielką liczbę godzin.
Takie rozwiązania utrudniają szybkie ograniczenie roli węgla. Elektrownie pozostają ważnym elementem systemu nie tylko dlatego, że produkują energię, ale również dlatego, że zapewniają rezerwę na okresy zwiększonego zapotrzebowania.
Węgiel nadal dominuje w chińskiej energetyce
Udział węgla w chińskiej produkcji energii elektrycznej systematycznie spada i obecnie wynosi nieco ponad 54 proc. Jednocześnie fotowoltaika, energetyka wiatrowa i biomasa odpowiadają już łącznie za około 37 proc. produkcji.
Pekin próbuje więc pogodzić dwa cele. Z jednej strony chce szybko rozwijać OZE i ograniczać emisje, z drugiej potrzebuje stabilnych źródeł energii, które mają zabezpieczać gospodarkę przed kolejnymi kryzysami.
Władze centralne zaczynają dostrzegać problem. W kwietniu Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin oraz Rada Państwa wezwały do rozsądnego kontrolowania skali nowych mocy węglowych i ich produkcji. Zalecenie nie ma jednak charakteru wiążącego aktu prawnego.
Chiny stoją więc przed trudnym zadaniem. Rozbudowa energetyki węglowej daje Pekinowi większe bezpieczeństwo dostaw, ale jednocześnie może utrudnić wykorzystanie gigantycznego potencjału OZE. Jeżeli rozwój sieci przesyłowych i mechanizmów rynkowych nie nadąży za zmianami, kraj może przez lata utrzymywać kosztowną nadwyżkę mocy węglowych równolegle z szybko rosnącą energetyką odnawialną.


