Marine Le Pen, faworytka wyborów prezydenckich we Francji, liderka francuskiej partii Zjednoczenie Narodowe, zabrała głos w sprawie sporu o Trybunał Konstytucyjny w Polsce. Oceniła, że ostatnie wydarzenia wokół TK przypominają siłowe przejęcie kontroli nad organem konstytucyjnym. Jej zdaniem Unia Europejska zachowuje się wobec sytuacji w Polsce obojętnie.
Francuska polityk odniosła się do kryzysu we wpisie na platformie X. Napisała, że wydarzenia w Polsce budzą jej głęboki niepokój. Wskazała na kontrowersyjne zawieszenie prezesa Trybunału oraz interwencję służb bezpieczeństwa wokół tej instytucji. Podkreśliła, że przywracanie praworządności nie może odbywać się przy jednoczesnym lekceważeniu zasad, na których ta praworządność się opiera.
Le Pen, która jest kandydatką swojej partii w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji, skrytykowała także reakcję Brukseli. Zarzuciła wspólnocie, że milczy w obliczu zagrożenia dla równowagi konstytucyjnej jednego z państw członkowskich.
„Nie można twierdzić, że broni się demokracji i praworządności, a jednocześnie milczeć” – oceniła.
Tymczasem Komisja Europejska oczekuje od polskich władz zapewnienia Trybunałowi możliwości funkcjonowania zgodnie z polską konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W stanowisku przekazanym RMF FM KE przypomniała jednocześnie, że powoływanie nowych sędziów TK należy do konstytucyjnych kompetencji Sejmu.
Spór wokół Trybunału zaostrzył się w piątek. Na stronie internetowej TK pojawiła się informacja o przerwie w czynnościach prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Anna Korwin-Piotrowska została wskazana jako osoba kierująca pracami Trybunału.
Na te wydarzenia zareagował prezydent Karol Nawrocki. Przerwał lot do Senegalu i w nocy z piątku na sobotę przyjechał do siedziby TK. Po wyjściu z budynku zwołał pilne konsultacje z udziałem przedstawicieli sił parlamentarnych, argumentując, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego. W sobotę odbył serię spotkań z liderami ugrupowań.
Stanowisko rządu przedstawił premier Donald Tusk, który stwierdził, że przywracanie rządów prawa jest obowiązkiem władz. Wieczorem wygłosił orędzie, w którym wykluczył kompromis w sprawie Trybunału i zapowiedział zdecydowane podejście rządu do rozwiązania sporu. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił z kolei, że TK wróci do rozpatrywania spraw w ciągu kilku tygodni. Na 3 listopada zwołano nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, którego celem jest omówienie zagrożeń związanych z kryzysem.
Wydarzenia w Polsce komentują także politycy za granicą. Wcześniej ostro wypowiedział się m.in. były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który nazwał sytuację zamachem stanu.




