Niemcy zmieniają model swojej transformacji energetycznej. Po latach intensywnego wspierania odnawialnych źródeł energii Berlin chce, aby nowe instalacje coraz mocniej odpowiadały na potrzeby sieci i rynku, a system publicznych subsydiów był stopniowo ograniczany. Rząd Friedricha Merza nie rezygnuje z Energiewende ani z rozwoju OZE. Zmienia jednak zasady gry. Dla Polski to ważny sygnał, ponieważ wraz ze wzrostem udziału fotowoltaiki i wiatru coraz większym problemem stają się nie tylko koszty budowy nowych źródeł, ale także sieci, magazynowanie energii i bilansowanie systemu.
29 lipca niemiecki rząd przyjął nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii EEG oraz pakiet dotyczący przyłączeń do sieci. Minister gospodarki i energii Katherina Reiche mówi wprost o zmianie paradygmatu.
OZE mają brać większą odpowiedzialność za system
Niemiecki rząd wychodzi z założenia, że energetyka odnawialna osiągnęła już skalę, przy której nie może funkcjonować w oderwaniu od potrzeb całego systemu elektroenergetycznego. OZE odpowiadają już za znaczną część produkcji energii elektrycznej w Niemczech. Berlin chce więc mocniej powiązać rozwój nowych instalacji z możliwościami sieci. Nowe projekty mają powstawać przede wszystkim tam, gdzie system jest w stanie efektywnie wykorzystać produkowaną energię. To istotna zmiana filozofii Energiewende. Przez lata najważniejszym celem było szybkie zwiększanie mocy OZE. Teraz coraz większe znaczenie mają koszty całego systemu. Niemiecki rząd zapowiada również stopniowe przechodzenie od dotychczasowych mechanizmów wsparcia w kierunku rozwiązań bardziej rynkowych.
Niemcy chcą ograniczać subsydia
Kierunek zmian został określony już wcześniej. W przedstawionych przez resort gospodarki założeniach dotyczących Energiewende jednym z dziesięciu kluczowych działań jest przegląd systemów wsparcia oraz systematyczne ograniczanie subsydiów. Jednocześnie Niemcy nadal wydają ogromne pieniądze na funkcjonowanie systemu energetycznego. W budżecie na 2026 rok przewidziano między innymi około 16,2 mld euro na finansowanie kosztów związanych z dawną opłatą EEG. Kolejne miliardy przeznaczane są na ograniczanie kosztów sieci oraz wsparcie energochłonnego przemysłu. Nie oznacza to więc końca publicznych pieniędzy w niemieckiej energetyce. Zmienia się natomiast pytanie: na co państwo powinno je wydawać.
Fotowoltaika bez magazynu przestaje wystarczać
Problem jest dobrze znany również w Polsce. W słoneczne dni instalacje fotowoltaiczne produkują ogromne ilości energii dokładnie w tych samych godzinach. Jeżeli popyt jest zbyt mały, a sieci i magazyny nie są w stanie odebrać nadwyżki, część produkcji trzeba ograniczać. Sama budowa kolejnych źródeł nie rozwiązuje więc problemu. Potrzebne są magazyny energii, elastyczny popyt, taryfy dynamiczne, modernizacja sieci oraz rozwiązania pozwalające przesuwać zużycie energii na godziny największej produkcji OZE. Niemcy próbują właśnie mocniej powiązać te elementy.
Czy Polska pójdzie tą samą drogą?
Polska znajduje się kilka etapów wcześniej, ale problemy zaczynają wyglądać podobnie. Przez lata państwo wspierało rozwój mikroinstalacji fotowoltaicznych między innymi poprzez program Mój Prąd. Efektem jest ogromny wzrost liczby prosumentów. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się problemy z nadprodukcją energii, ograniczaniem pracy OZE oraz niewystarczającymi możliwościami sieci. Dlatego także w Polsce system wsparcia będzie prawdopodobnie coraz mocniej premiował nie samo posiadanie paneli, ale elastyczność. Magazyn energii, inteligentne zarządzanie zużyciem, pompa ciepła czy samochód elektryczny mogą stać się ważniejszą częścią prosumenckiego systemu niż kolejna instalacja produkująca energię dokładnie wtedy, gdy na rynku jest jej już za dużo.
Niemcy nie rezygnują z transformacji energetycznej. Przeciwnie. Próbują przejść do jej kolejnego etapu. Pierwszy polegał na zbudowaniu ogromnej liczby instalacji odnawialnych. Drugi ma sprawić, żeby energia z tych instalacji była produkowana, magazynowana i zużywana w sposób korzystny dla całego systemu. Polska prawdopodobnie będzie musiała zmierzyć się z dokładnie tym samym problemem. Pytanie nie brzmi więc, czy nadal będziemy wspierać OZE. Coraz ważniejsze będzie to, za jakie zachowania państwo będzie chciało płacić.
Źródła: Niemiecka nowelizacja EEG i pakiet przyłączeniowy z 29 lipca 2026 r., media.



