Cena uprawnień w nowym systemie ETS2 może w 2030 roku wynosić około 71 euro za tonę CO₂, ale w innym scenariuszu sięgać nawet 261 euro. To nie są dwie konkurencyjne prognozy. Tak ogromna różnica wynika przede wszystkim z założeń dotyczących efektywności energetycznej, elektryfikacji i tempa odchodzenia od paliw kopalnych. Dla Polski wniosek jest szczególnie ważny: o przyszłych kosztach ogrzewania i transportu może zdecydować nie tylko Bruksela i rynek CO₂, ale również tempo modernizacji budynków i transportu w najbliższych latach.
Badacze Claudia Günther, Michael Pahle, Kristina Govorukha, Sebastian Osorio i Theofano Fotiou wykorzystali model energetyczny PRIMES do przeanalizowania trzech scenariuszy rozwoju ETS2.
Wynik jest uderzający.
Przy silnych działaniach zwiększających efektywność energetyczną modelowana cena w 2030 roku wynosi około 71 euro za tonę CO₂. W scenariuszu pośrednim rośnie do około 160 euro. Przy słabych działaniach uzupełniających osiąga 261 euro.
Jednocześnie wszystkie trzy scenariusze prowadzą do podobnego, około 41-procentowego ograniczenia emisji w UE.
Im mniej modernizacji, tym większą pracę musi wykonać cena CO₂
Mechanizm jest stosunkowo prosty.
Jeżeli budynki zużywają mniej paliw dzięki termomodernizacji, stare źródła ciepła są zastępowane czystszymi technologiami, a transport szybciej się elektryfikuje, spada zapotrzebowanie na paliwa kopalne i uprawnienia ETS2.
Jeżeli transformacja przebiega wolniej, większą część redukcji emisji musi wymusić sama cena CO₂. Wtedy uprawnienia stają się znacznie droższe.
To ważne także dlatego, że ETS2 nie będzie systemem, w którym właściciel domu czy kierowca sam kupuje uprawnienia. Obowiązek będzie dotyczył dostawców paliw, ale koszt może zostać przeniesiony na odbiorców.
Co oznacza 71 i 261 euro dla kierowcy?
Skala różnicy jest ogromna.
Spalenie litra benzyny powoduje emisję około 2,3 kg CO₂. Przy cenie 71 euro za tonę odpowiada to kosztowi CO₂ rzędu 0,16 euro na litr. Przy 261 euro byłoby to około 0,60 euro.
Dla oleju napędowego wartości byłyby jeszcze nieco wyższe ze względu na większą emisję CO₂ przypadającą na litr paliwa.
Nie oznacza to automatycznie dokładnie takiej podwyżki ceny na stacji. Ostateczny wpływ będzie zależał m.in. od kursu euro, podatków, sposobu przenoszenia kosztów przez dostawców oraz przyszłych zmian samego ETS2.
Pokazuje jednak skalę różnicy między scenariuszami.
Polska ma więcej do stracenia, ale również czas na przygotowanie
ETS2 ma objąć paliwa wykorzystywane w budynkach, transporcie drogowym i części mniejszych sektorów przemysłowych. Po uzgodnionym w UE przesunięciu system ma rozpocząć działanie w 2028 roku.
Polska należy jednocześnie do grupy państw domagających się dalszych zmian. W lipcu dziesięć krajów UE, w tym Polska, wezwało Komisję Europejską do ponownego przeanalizowania ETS2 i jego wpływu na mieszkańców.
Unia przygotowała również Społeczny Fundusz Klimatyczny, który ma finansować m.in. poprawę efektywności energetycznej budynków, czystsze ogrzewanie i transport oraz pomoc dla najbardziej narażonych gospodarstw domowych.
Najważniejszy wniosek z badań jest jednak inny.
Debata o ETS2 nie powinna sprowadzać się wyłącznie do pytania, ile będzie kosztowała tona CO₂. Równie ważne jest pytanie, ile paliw kopalnych Polska będzie jeszcze potrzebowała, kiedy system zacznie działać.
Jeżeli przed 2030 rokiem przyspieszą termomodernizacja, wymiana źródeł ciepła, elektryfikacja transportu i poprawa efektywności energetycznej, presja na cenę ETS2 może być mniejsza.
Jeżeli te inwestycje będą przebiegały zbyt wolno, coraz większą część transformacji może wymuszać cena CO₂. A wtedy różnica między 71 a 261 euro przestaje być abstrakcyjnym wynikiem modelu i zaczyna mieć znaczenie dla domowych budżetów.
Źródła: Energy Policy, Komisja Europejska: zasady ETS2 i mechanizmy stabilizujące, EEA: ETS2 i Społeczny Fundusz Klimatyczny, Ministerstwo Klimatu: stanowisko Polski wobec ETS2.




