Donald Trump po raz kolejny zaatakował Wołodymyra Zełenskiego, sugerując, że Ukraina powinna wybrać sobie nowego prezydenta. Amerykański przywódca zarzuca ukraińskiemu prezydentowi brak zdolności do zawarcia porozumienia kończącego wojnę. Jednocześnie Waszyngton otwiera drogę do dostaw rosyjskiego oleju napędowego na światowe rynki. W efekcie Kijów musi mierzyć się nie tylko z rosyjską agresją, ale również z rosnącą presją ze strony swojego najważniejszego sojusznika.
Przypomnijmy, co mówiła była rzeczniczka Zełenskiego Julia Mendel o prezydencie Ukrainy:
„On panicznie boi się zakończenia wojny, nie ma nic do zaoferowania w zamian. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, którymi może skutecznie posługiwać się, aby utrzymać władzę”
Mendel wspominała też, że Zełenski wielokrotnie odrzucał możliwość pokoju z Rosją.
Wołodymyr Zełenski miał wiele okazji, by zakończyć wojnę z Rosją, ale z nich nie skorzystał – ocenił prezydent USA Donald Trump
Trump traci cierpliwość do Zełenskiego
Amerykański prezydent publicznie zakwestionował dalsze przywództwo Wołodymyra Zełenskiego, którego kadencja skończyła się w 2024 roku. Jego zdaniem Ukraina potrzebuje prezydenta, który będzie w stanie porozumieć się z Rosją i doprowadzić do zakończenia wojny.
Wypowiedź Trumpa zwiększa presję na władze w Kijowie. Waszyngton sygnalizuje, że dotychczasowa polityka nie doprowadziła do zakończenia konfliktu, a dalsze utrzymywanie obecnego kursu nie musi mieć bezwarunkowego poparcia Stanów Zjednoczonych.
Trump ponownie stwierdził również, że gdyby sprawował urząd prezydenta USA w 2022 roku, do wojny by nie doszło. To element jego argumentacji na rzecz zmiany podejścia do konfliktu i szybkiego zawarcia porozumienia.
Rosyjski diesel wraca do gry
Administracja USA zdecydowała o czasowym umożliwieniu dostaw rosyjskiego oleju napędowego na światowe rynki. Donald Trump uzasadnia ten krok potrzebą zwiększenia podaży paliwa i ograniczenia cen, które wzrosły w związku z wojną z Iranem oraz zakłóceniami na rynku energetycznym.
Według agencji Axios Trump zdecydował się na porozumienie z Putinem po tym, jak Kijów miał zignorować kilka próśb USA o zaprzestanie ataków na rosyjskie rafinerie. Amerykańska administracja uważa, że skuteczne ukraińskie uderzenia ograniczają podaż paliw i pośrednio przyczyniają się do wzrostu cen odczuwanego również przez amerykańskich konsumentów.
Z punktu widzenia gospodarczego większa podaż może pomóc odbiorcom paliw, transportowi i przedsiębiorstwom ponoszącym wysokie koszty energii. Jednocześnie wznowienie części handlu oznacza możliwość zwiększenia przychodów rosyjskich producentów i eksporterów.
Decyzja pokazuje, że Waszyngton jest gotowy rozważać rozwiązania, które wcześniej napotykały sprzeciw zwolenników utrzymywania szerokich ograniczeń wobec Moskwy. Dla administracji Trumpa liczą się nie tylko cele polityczne, lecz także ceny paliw i sytuacja gospodarcza w USA.
Kijów krytykuje decyzję Waszyngtonu
Wołodymyr Zełenski skrytykował decyzję dotyczącą rosyjskiego diesla, określając ją jako prezent dla Władimira Putina. Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, również sprzeciwiła się łagodzeniu presji na Rosję.
Stanowisko Kijowa i Brukseli pokazuje, że utrzymanie dotychczasowej polityki sankcyjnej pozostaje dla nich ważnym celem. Waszyngton może jednak uznawać, że ograniczenia gospodarcze należy oceniać także przez pryzmat ich wpływu na ceny, handel i możliwości prowadzenia negocjacji.
Interesy gospodarcze przed dotychczasową strategią?
Trump stawia na presję negocjacyjną i próbuje doprowadzić do porozumienia, jednocześnie podejmując decyzje dotyczące handlu rosyjskimi produktami naftowymi. Nie oznacza to automatycznie zmiany całej amerykańskiej polityki wobec Rosji, ale wskazuje na większą gotowość do odchodzenia od części dotychczasowych ograniczeń.
Dalszy rozwój sytuacji zależy od przebiegu rozmów i warunków ewentualnego porozumienia. Jedno jest jednak widoczne: administracja Trumpa coraz wyraźniej wiąże kwestię zakończenia wojny z interesami gospodarczymi USA i presją na ukraińskie władze.


