Podczas debaty budżetowej PiS i Konfederacja kreśliły czarny obraz Polski. Tymczasem fakty pokazują coś zupełnie innego. Polska jest dziś najszybciej rosnącą dużą gospodarką UE, z jednym z najniższych poziomów bezrobocia i opanowaną inflacją, która za naszych poprzedników sięgała dwucyfrowych poziomów – chwali gospodarkę minister finansów Andrzej Domański. Co mówią ekonomiści? Są mniej optymistyczni od ministra Domańskiego.
Jak dodaje: Bezpieczeństwo to nasz priorytet. Jesteśmy jednym z liderów NATO pod względem nakładów na obronność. W przyszłorocznym budżecie planujemy blisko 200 mld zł na modernizację i wzmocnienie polskiej armii. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazują, jak potrzebne są te inwestycje.
Lider Konfederacji Sławomir Mentzen mówi z kolei: Odsetki doszły do 107 mld zł. Rok temu było 90, parę lat temu było jeszcze 20. Jego zdaniem problemem nie są jednak wyłącznie rosnące koszty długu, a przeszacowane dochody, które tyko w ostatnich latach zawyżono według niego o 120 mld złotych.
To jest jak Titanic. Minister finansów pokazał wam w swoich dokumentach wielką górę lodową, na którą płyniemy, a wy zamiast zmieniać kurs, cieszycie się i klaszczecie. Orkiestra gra, statek płynie prosto na górę lodową, a rząd mówi: cała naprzód. Tymczasem już teraz trzeba zmienić kurs, ograniczyć wydatki i zacząć mówić o oszczędnościach. Ta góra lodowa ma już konkretny wymiar – w dokumentach zaplanowano cięcia rzędu ponad 200 mld zł w latach 2029-2030. To właśnie o takiej skali problemu mówimy – mówił w Sejmie Sławomir Mentzen.
Za pozytywną prezentacją budżetu stoją jednak liczby, które pokazują skalę finansowych zobowiązań państwa. W 2027 roku dochody budżetu mają wynieść 696,4 mld zł, podczas gdy wydatki zaplanowano na poziomie 977,6 mld zł.
Różnica wynosi 281,2 mld zł. W praktyce oznacza to, że na każde 100 zł dochodów budżetowych przypada około 140 zł planowanych wydatków. Brakujące środki trzeba będzie pozyskać przede wszystkim poprzez finansowanie deficytu, co wiąże się z dalszym wzrostem potrzeb pożyczkowych państwa.

To właśnie deficyt jest jednym z najważniejszych punktów oceny projektu. Wysokie nakłady na wojsko, zdrowie i świadczenia społeczne odpowiadają na istotne potrzeby, ale nie zmieniają faktu, że wydatki państwa znacznie przewyższają jego dochody.
Na co pójdą pieniądze?
Poza obronnością i ochroną zdrowia projekt przewiduje 76,8 mld zł na drogi i kolej oraz 46,2 mld zł na naukę i szkolnictwo wyższe. Na bezpieczeństwo energetyczne i transformację energetyczną zaplanowano 19,7 mld zł, a na mieszkalnictwo 5,8 mld zł. Kolejne środki mają finansować programy społeczne, emerytury i funkcjonowanie administracji państwowej.
Sama wysokość wydatków nie przesądza jednak o ich efektywności. Kluczowe będzie to, czy zaplanowane pieniądze przełożą się na poprawę dostępności leczenia, zwiększenie zdolności obronnych, rozwój infrastruktury i trwały wzrost gospodarczy.
Budżet pod znakiem wysokiego deficytu
Projekt budżetu na 2027 rok łączy ambitne plany wydatkowe z dużą luką między dochodami a wydatkami. Rząd eksponuje rekordowe nakłady na bezpieczeństwo i zdrowie, natomiast pełna ocena jego planu wymaga uwzględnienia również kosztów finansowania deficytu i konsekwencji dla długu publicznego.
Fot. Andrzej Domański FB



