Ludowcy mają plan by ograniczyć uprawnienia wiceministrów z Lewicy w resortach, którymi kierują politycy PSL. Dotyczy to Ministerstwa Obrony Narodowej oraz resortów infrastruktury, rolnictwa i energii. To doraźna reakcja na to, że Lewica ich zdaniem nie poparła wystarczająco projektu PSL zakładającego zniesienie limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
O tym, jak PSL zamierza uprawiać politykę w ramach koalicji pisze WP.
Formalnych ustaleń w tej sprawie nie było. Robocze założenie miało jednak być takie, że ludowcy nie będą blokować projektów dotyczących aborcji, które ostatecznie zostały przyjęte, a Lewica odwdzięczy się przy głosowaniu nad dwukadencyjnością. Lewica przekonuje, że żadnego „dealu” nie było. Jej politycy mieli jednak przyznawać, że głosowania aborcyjne wpłyną na to, jak zagłosują w sprawie limitu kadencji. Na takie wsparcie liczyło PSL i się zawiodło.
W czwartek w koalicji zastanawiano się, czy w ogóle poddawać projekt pod głosowanie, bo obawiano się braku większości. Ostatecznie trafił na agendę, ale upadł stosunkiem głosów 215 do 213.
Wynik mógłby być inny, gdyby w Sejmie byli Donald Tusk, Andrzej Domański, Adam Szłapka i Marcin Bosacki. Cała czwórka przebywała jednak w tym czasie w delegacji rządowej w Indiach i Wietnamie. Ludowcy tłumaczą, że nie chcieli przekładać głosowania, bo byli przekonani, że większość mają.
Krytyka PSL uderza przede wszystkim w Lewicę. Ludowcy uważają, że ich ustawa powinna przejść głosami koalicji, a nie dzięki części opozycji, na przykład Rozwojowi Plus. – Na „morawieckich” nie liczyliśmy i nie będziemy liczyć. To nie są partnerzy do jakiejkolwiek współpracy. Tam wpływ PiS jest jeszcze silny. Nawet jeśli oni myślą, że wyszli z PiS, to PiS nie wyszedł z nich – mówi polityk PSL.
Szef klubu PSL Krzysztof Paszyk przyznaje, że atmosfera w koalicji jest kiepska. – Współpraca z Lewicą po wczorajszych doświadczeniach jest pod znakiem zapytania. Mam nadzieję, że przyjdzie jakaś refleksja – ocenia.
Lewica odrzuca zarzuty. Szefowa klubu Anna Maria Żukowska napisała na portalu X, że jej formacja nikogo nie oszukała. – Zawsze mówiłam, także publicznie, że klub będzie podzielony w tej sprawie – zaznaczyła. Dodała, że przekazała Zgorzelskiemu, jak rozłożą się głosy, i tak się stało. Mimo to nie zdecydował się on przełożyć głosowania do powrotu Tuska z Indii, czyli na następne posiedzenie Sejmu.
Argumenty Lewicy nie przekonują PSL. Ludowcy chcą teraz ograniczyć kompetencje lewicowych wiceministrów w resortach, które pozostają w ich gestii.
Źródło: Wirtualna Polska



