Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która ponad dwa tygodnie temu ogłosiła odejście z rządu, nadal nie została formalnie odwołana ze stanowiska ministra funduszy i polityki regionalnej. – Od dwóch tygodni czekam, żeby mnie skutecznie odwołano – powiedziała w nagraniu opublikowanym w piątek na Facebooku.
Według niej opóźnienie paraliżuje pracę ministerstwa i podważa sprawność całego urzędu. W nagraniu nie szczędziła krytyki zarówno premierowi Donaldowi Tuskowi, jak i prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Zgodnie z konstytucją ministra odwołuje prezydent na wniosek premiera.
Do zakończenia tej procedury Pełczyńska-Nałęcz formalnie pozostaje członkiem rządu.
Odejście w atmosferze konfliktu
Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła rezygnację 22 października. Zarzuciła wtedy koalicji, w tym znacznej części posłów Polski 2050, że stanęła przeciw ludziom, a po stronie politycznych układów. Wkrótce potem zarząd Polski 2050 usunął ją z partii, której wcześniej przewodniczyła, za działanie na jej szkodę i wbrew uchwałom władz statutowych.
Spór o pismo CBA
W czwartek była minister opublikowała pismo Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie jej resortu. CBA zwróciło się do wiceministra Jacka Karnowskiego o wyjaśnienia dotyczące lobbingu przy ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że po jej odejściu z rządu ktoś zaczął szukać na nią haków. – Śmieszno i straszno – napisała na platformie X.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński odpowiedział, że CBA podjęło te działania już we wrześniu. Wiązanie ich z dymisją Pełczyńskiej-Nałęcz nazwał potężnym nadużyciem i manipulacją.



