Tego, co nam dziś brakuje to nie jest energia, za to brakuje nam elastyczności, brakuje nam magazynów energii – mówi w rozmowie z Markiem Czyżem – Michal Sobczyk, country Manager Capalo AI.
Skąd boom na magazyny energii w Polsce?
W ostatnich latach zauważyliśmy, że ceny komponentów bateryjnych mocno spadły. Jeszcze trzy lata temu to były koszty rzędu 300 tysięcy euro za MWh – odpowiada nasz gość podczas Energy Days 2026 w Katowicach.
Dzisiaj te ceny spadły do poniżej 100 tysięcy, co znaczy, że po prostu baterie są o wiele tańsze i to się bardziej opłaca. Niestety tak to wynikało, że wybudowaliśmy bardzo dużo fotowoltaiki, która też wynikała z tego, że mieliśmy ustawę o 10H. Dużo wtedy firm budowało fotowoltaikę. Niestety magazyny, wszyscy wiedzieli, że one kiedyś będą potrzebne, tylko były ceny – dopowiada Michał Sobczyk z Capalo AI.
Państwa firma uzyskała dostęp do polskiego rynku, macie pozwolenie URE na obrót energią. Co to znaczy? – pyta Marek Czyż.
To znaczy, że możemy handlować tą energią, bo to jak działa nasza firma, my zajmujemy się optymalizacją baterii. Czyli my bierzemy portfolio baterii, może to być 1 MW, może to być 400 MW i po prostu zarządzamy tą baterią – odpowiada Sobczyk.
I dodaje: czyli właściciel baterii odpowiada tylko za to zarządzanie fizyczne, czyli na przykład, że trzeba trawę skosić latem, czy odśnieżyć, czy po prostu pilnować instalację, natomiast my zajmujemy się tak zwanym road to market, czyli sprzedażą energii, kupnem energii, tak naprawdę zarabianiem dla tego magazynu. I to wynika z tego, że też musimy handlować na giełdzie, na przykład my robimy to na Nord Pool, też zajmujemy się kwestiami usług systemowych, więc to wszystko jest po naszej firmie i to jest to, na czym bateria zarabia tak naprawdę. Więc nasz ten komponent jest kluczowy, a też często to widzimy w Polsce, że inwestorzy, w szczególności ci mniejsi, są bardzo skupieni na budowaniu baterii, ale nie na zarabianiu na baterii.



