Przewodniczący związku „Policyjna Solidarność”, asp. Jacek Łukasik mówi w Kanale Zero: wielu autorytetów podważa działalność pani Anny Korwin-Piotrowskiej i działania policji na terenie TK.
W policji panuje fatalna atmosfera, a funkcjonariusze czują się pozostawieni sami sobie. Tak sytuację po wydarzeniach przed Trybunałem Konstytucyjnym opisuje jeden z oficerów Komendy Głównej Policji w rozmowie z Kanałem Zero. Mówi, że część policjantów nie wiedziała, dokąd jedzie i w czym weźmie udział, a pod TK służyli też bardzo młodzi, niedoświadczeni funkcjonariusze. Jego zdaniem do otwartego buntu w formacji jednak nie dojdzie.
„Morale szoruje po dnie”
Rozmówca prosi o anonimowość, bo obawia się reakcji przełożonych. Twierdzi, że tak złych nastrojów w policji nie było od dawna, a morale szoruje po dnie. W jego ocenie rośnie rozgoryczenie, bo policjanci widzą, że są powszechnie krytykowani, a jednocześnie nie mają wsparcia.
Kierownictwu policji zarzuca, że nie tłumaczy społeczeństwu dość jasno, co i dlaczego robią funkcjonariusze. Wpisy w mediach społecznościowych i listy otwarte uważa za niewystarczające. List komendanta głównego Marka Boronia, w którym zapewnił on o legalności działań pod TK i zadeklarował wsparcie dla policjantów, według oficera nie poprawił sytuacji, lecz pogłębił rozgoryczenie. Głos zabrali także związkowcy z Policyjnej Solidarności, którzy w piśmie do komendanta podkreślili, że policjanci nie chcą być elementem politycznych rozgrywek.
Oficer opowiada, że funkcjonariusze zaczęli przygotowywać wzory oświadczeń na wypadek otrzymania wątpliwego prawnie rozkazu. Sam ocenia, że to niewiele da, bo jeśli polecenie narusza prawo, policjant nie może go wykonać.
„To są dzieciaki”
Według rozmówcy w ostatnich trzech latach do policji przyjęto wielu nowych funkcjonariuszy. Szacuje, że około 20 proc. obecnej kadry to osoby, które rozpoczęły służbę w tym okresie. Część z nich ma za sobą tylko szkolenie podstawowe i dopiero uczy się procedur i przepisów.
Oficer twierdzi, że pod Trybunałem znaleźli się policjanci z rocznym stażem, którzy dopiero co skończyli kurs podstawowy. Jego zdaniem młody funkcjonariusz, usłyszawszy od dowódcy z pięcioletnim stażem polecenie, by gdzieś stać, wykona je, nawet jeśli w internecie czyta, że uczestniczy w czymś niewłaściwym. Właśnie odmłodzenie kadry ma być jednym z powodów, dla których nie spodziewa się masowego nieposłuszeństwa.
Nie wiedzieli, dokąd jadą
Zastrzeżenia oficera budzi też sposób informowania policjantów z innych garnizonów o wyjeździe do Warszawy. Według jego relacji osobom przyjeżdżającym z kraju tłumaczono, że jadą w związku z kibicami. Funkcjonariusze z Krakowa mieli sądzić, że zabezpieczają mecz. Całość miała być utrzymywana w tajemnicy. O tym, że nie wiedzieli, iż jadą zabezpieczać akcję pod Trybunałem, piszą także sami policjanci na wewnętrznych forach.
Rozmówca widział pod Trybunałem numery taktyczne radiowozów m.in. z Lublina i Gdańska. Jest przekonany, że decyzje o skierowaniu sił z innych garnizonów muszą być udokumentowane. Jego zdaniem gdzieś powinien istnieć ślad polecenia, pod którym podpisał się komendant główny albo osoba przez niego upoważniona.
Kordon wobec prezydenta
Oficer krytykuje także zachowanie policjantów wobec kolumny prezydenckiej. Uważa, że służby powinny były się przygotować na przyjazd Karola Nawrockiego, bo informacje o jego powrocie do kraju były dostępne, a sztaby operacyjne monitorują media i łączność radiową. Jego zdaniem zabrakło koordynacji i przygotowania przejścia przez kordon. Nazywa to „okropnym wstydem”. Według jego relacji prezydent musiał przechodzić po murku, a część ochrony z Służby Ochrony Państwa została z tyłu, bo policja jej nie przepuściła.
Zwolnienia lekarskie i obawy o rozliczenia
Oficer przyznaje, że część policjantów przebywa na zwolnieniach lekarskich. Z jego informacji z Komendy Stołecznej Policji wynika, że dotyczy to m.in. operatorów Stołecznego Stanowiska Kierowania, głównie starszych funkcjonariuszy. Skala absencji nie jest jednak, w jego ocenie, na tyle duża, by uniemożliwić prowadzenie operacji policyjnych.
Przywołuje też kryzys sejmowy z 2016 roku. Według jego relacji padały wtedy oczekiwania „od najwyższych czynników”, by policja usunęła protestujących posłów z mównicy, a ówczesny zastępca komendanta głównego odmówił wykonania takiego polecenia.
Rozmówca uważa, że osoby odpowiedzialne za przygotowanie i przeprowadzenie działań pod TK powinny liczyć się z przyszłymi rozliczeniami, a wielkie znaczenie będzie miała dokumentacja wydanych poleceń. Przewiduje, że po ewentualnej zmianie władzy komendanci mogą usłyszeć zarzuty. Politycy PiS zapowiadają w mediach społecznościowych, że konsekwencje mogą spotkać nie tylko dowódców, lecz także najmłodszych i najmniej doświadczonych funkcjonariuszy.
Oburzenie prezesa Trybunału
Do działań policji odniósł się również prezes TK Bogdan Święczkowski. W piśmie do komendanta głównego napisał, że z oburzeniem przyjmuje działania wobec Trybunału, m.in. uniemożliwienie mu jako prezesowi wejścia do budynku, oraz podkreślił, że policjanci przebywali na terenie TK nielegalnie.
Źródło: Zero.pl. Grafika AI



