Sąd Rejonowy w Częstochowie uznał za winnych dwóch ochroniarzy Jarosława Kaczyńskiego, którzy podczas kampanii wyborczej w 2022 roku wyrzucili za drzwi działacza KOD. Mężczyźni odpowiadali za bezpodstawne użycie siły i przekroczenie uprawnień. Sąd warunkowo umorzył jednak postępowanie na dwa lata. Wyrok, ogłoszony w piątek 30 października, jest nieprawomocny.
Oskarżeni, Dariusz K. i Tadeusz M., mają zapłacić pokrzywdzonemu po 3 tys. zł nawiązki. Obciążą ich także koszty sądowe.
Do incydentu doszło przed spotkaniem prezesa PiS
Sprawa dotyczy wydarzeń z 15 października 2022 roku, w trakcie kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Prezes PiS Jarosław Kaczyński miał wtedy spotkanie z mieszkańcami w auli Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Ochroniarze nie wpuścili na nie 75-letniego emeryta i działacza KOD Ryszarda Raczka. Wykręcili mu ręce i siłą wyprowadzili go za drzwi.
Uzasadnienie sądu
Sędzia Anna Pilarz stwierdziła w ustnym uzasadnieniu, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Wskazała, że pokrzywdzony stawiał jedynie opór bierny, a w takiej sytuacji ochroniarze nie mieli prawa użyć wobec niego przemocy. Nie miało przy tym znaczenia, czy był on upoważniony do wejścia na spotkanie. Zdaniem sądu oskarżeni powinni byli zawiadomić policję. Przebieg zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu.
Sąd uznał jednocześnie, że były podstawy do warunkowego umorzenia postępowania. Sędzia zwróciła uwagę, że incydent trwał krótko, a pokrzywdzony nie doznał obrażeń poza zaczerwienieniami skóry.
Jak wyglądała droga do procesu
Zawiadomienie do prokuratury złożył Raczek, wskazując, że naruszono jego nietykalność cielesną. Prokuratura początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa, ale po odwołaniach postępowanie zostało wznowione. Pod koniec kwietnia 2025 roku Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ oskarżyła obu mężczyzn o bezpodstawne użycie siły.
Miesiąc później sąd w Częstochowie wydał wyrok nakazowy, czyli bez przeprowadzania procesu i bez udziału stron. Uznał w nim obu ochroniarzy za winnych i skazał ich na grzywny: Dariusza K. na 5 tys. zł, a Tadeusza M. na 4 tys. zł. Nakazał też zapłatę pokrzywdzonemu zadośćuczynienia, po 500 zł od każdego. Ponieważ do sądu wpłynął sprzeciw, sprawa trafiła na normalną rozprawę.
Argumenty stron
Prokurator Mateusz Chajduga podkreślał, że Raczek, który występował w procesie także jako oskarżyciel posiłkowy, mógł mieć przekonanie, że spotkanie jest otwarte. Tak je bowiem zapowiadano, a w aktach znajduje się potwierdzenie ze strony ówczesnego sekretarza generalnego partii.
Obrończyni oskarżonych, adwokat Justyna Kisiel, wnosiła o uniewinnienie. Przekonywała, że spotkanie było otwarte, ale z myślą o członkach i sympatykach PiS. W jej ocenie nawet przy spotkaniu otwartym organizator może zdecydować o niewpuszczeniu osoby, której zachowanie stwarza zagrożenie. Dodała, że pokrzywdzony jest w Częstochowie znany jako zdecydowany przeciwnik PiS.
W trakcie procesu wyszło na jaw, że obaj oskarżeni mieli licencję ochroniarzy, ale formalnie przy tym wydarzeniu zatrudniony był tylko Dariusz K. Tadeusz M. przyszedł mu pomagać.



