Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zabrała głos po swojej rezygnacji z funkcji ministry funduszy i polityki regionalnej. W wywiadzie telewizyjnym odniosła się do słów Donalda Tuska, który stwierdził, że powinna była zadzwonić i poinformować go o decyzji. Polityczka ostro oceniła też działania rządu.
Mogłabym dzisiaj tu siedzieć, tkwić w tym rządzie, który niestety stał się w moim przekonaniu rządem marazmu – mówi w rozmowie w Polsat news.
– Przepraszam, ja nie będę się w takie przepychanki wdawać, małe złośliwości – powiedziała.
Dodała, że jeśli premier sugeruje telefon, to powinna była powiedzieć mu między innymi o nieudanej próbie przepchnięcia ustawy znoszącej dwukadencyjność w samorządach, o politycznym charakterze Trybunału Konstytucyjnego oraz o zablokowanej strategii rozwoju Polski.
Była ministra przyznała, że mogłaby nadal zasiadać w rządzie, który w jej ocenie stał się „rządem marazmu”. Wskazała, że ekipa Tuska niedawno bezskutecznie próbowała przeforsować „bardzo politykierską ustawę”. Jej zdaniem Polska powinna mieć nową strategię rozwojową, a przygotowanie jej było priorytetem rządu.
Dopytywana, czy rząd jest nieskuteczny i bezideowy, odpowiedziała, że sprawnie zarządza, ale nie ma wyznaczonego kierunku rozwoju. – Wytraca to, co jest najważniejsze, taki kompas wartości – oceniła.
Pełczyńska-Nałęcz mówiła również o tym, jakiej formacji potrzebuje Polska. Jej zdaniem powinna nią być Trzecia Droga.
– Mam w czterech literach te podziały sekciarskie na obóz A i obóz B, te druty kolczaste – stwierdziła, przepraszając za dosadność. Według niej Polacy potrzebują ugrupowania, które nie dzieli rzeczywistości na czarną i białą. Wskazała, że spory toczą się o sprawy wtórne, a ważniejsze są system emerytalny, sprawiedliwe podatki i katastrofa demograficzna. – To jest zła linia podziału i ja nie daję prawa tym, którzy próbują ją wyznaczać na szkodę Polaków – dodała.
Zapytana o polityczną przyszłość, zapewniła, że się nie boi.
Powiedziała, że o swojej decyzji poinformuje w stosownym momencie. Zaznaczyła, że odeszła z rządu, bo nie chciała firmować rzeczy, z którymi się nie zgadza. – Ogłaszam to jednoznacznie, asertywnie, ale z szacunkiem dla wszystkich, z którymi współpracowałam, i nie obchodzi mnie, jakie prawią złośliwości – podkreśliła.
Źródło: Polsat News



