Czy Sylwia Spurek, eurodeputowana, skrajnie lewicowa, która miała maczać ręce w kaszach, soi i jeszcze wspanialszych wynalazkach planetarnego menu to przeżyje? Rzecz jasna mięso w stołówce szkolnej. Tymczasem rodzice narzekają, bo dzieci narzekają. Młode organizmy, wbrew twierdzeniom eurodeputowanej Spurek, czy nawet ministry od edukacji Barbary Nowackiej, zachwalającej polską kaszę, potrzebują mięsa. Miało być zdrowiej w szkolnych stołówkach. Stało się niesmacznie?
Podobno zmiany były konsultowane z rodzicami. Ale nie, to nieprawda wypowiadana przez pracowników ministerstwa edukacji. Konsultacje sprawdziły się do przekazania, że od września będzie tak, a nie inaczej. Urzędnicy wiedzą lepiej.
I tak, dzieci powinny jeść zdrowiej, prawdą jest także, ze jedzą za mało warzyw. Tyle, że kotlet udający ten z mięsa, zrobiony ze strączków, jest po prostu niejadalny dla najmłodszych. Dorośli na swój talerz mogą wrzucać, co tylko zechcą.
Żeby było ciekawiej ani na stołówce w ministerstwie, ani w Sejmie diety planetarnej nie wprowadzono. Interesujące?
Nie mniej interesujące jest to, że dietę planetarną krytykują politycy prawicy, zachwalają ci z ekipy rządzącej. Ale i jedni i drudzy jedzą praktycznie to samo. I to dalekie jest od założeń diety planetarnej.
I jeszcze jedna kwestia, czy warzywa mogą być smaczne? Są przepyszne! O ile są dobrze przygotowane. Czy strączki mogą być smaczne, tu mamy więcej wątpliwości.
Morawiecki na ratunek?!
Były premier, a obecnie lider ugrupowania Rozwój Plus, Mateusz Morawiecki zarzuca rządowi wprowadzenie „diety planetarnej” bez konsultacji z rodzicami. „Zamiast schabowego dzieci dostaną sojowego” – mówi.
Czy ja muszę się odnosić do każdej głupoty i niedouczenia pana Morawieckiego? – powiedziała ministra podkreślając, że rozporządzenie było konsultowane społecznie i weszło w życie już w lutym. Gdzie był pan Morawiecki przez tyle miesięcy? – pytała retorycznie.
Dieta planetarna w szkolnych stołówkach
Dieta planetarna zakłada taki sposób odżywiania, który ma uwzględniać zarówno potrzeby zdrowotne, jak i wpływ produkcji żywności na środowisko. W praktyce szkolnej może oznaczać większy udział produktów roślinnych, warzyw, nasion roślin strączkowych i produktów zbożowych, a mniejszy udział mięsa.
Zmiany w jadłospisach mogą jednak budzić różne reakcje uczniów i rodziców.
Dla dzieci przyzwyczajonych do dotychczasowych posiłków nowe propozycje nie zawsze są atrakcyjne, a akceptacja zmian zależy między innymi od smaku, sposobu przygotowania i różnorodności potraw.
Rezygnacja z obiadów i pytania o akceptację menu
Doniesienia o wypisywaniu się dzieci z obiadów zwracają uwagę na znaczenie akceptacji szkolnych posiłków. Nawet dobrze zaplanowany jadłospis nie spełni swojej funkcji, jeśli uczniowie nie będą chcieli z niego korzystać.
Wprowadzanie nowych zasad żywienia wymaga więc nie tylko opracowania menu, lecz także uwzględnienia preferencji dzieci i rozmowy z rodzicami. Istotne jest również monitorowanie, czy zmiany nie prowadzą do ograniczenia liczby uczniów jedzących obiady w szkole.
Zdrowie, środowisko i codzienne wybory
Dyskusja o diecie planetarnej w szkołach pokazuje, że cele środowiskowe i organizacja żywienia muszą być rozpatrywane razem z codziennymi potrzebami uczniów. Kluczowe pozostaje zapewnienie dzieciom pełnowartościowych posiłków, które będą jednocześnie odpowiednio zbilansowane i chętnie jedzone.
Kto powinien decydować o żywieniu dzieci?
Na pewno ministra Barbara Nowacka.
Wprowadzanie zmian w szkolnym żywieniu może budzić sprzeciw, jeśli rodzice i uczniowie nie mają możliwości wyrażenia opinii na temat jadłospisu. Warto, aby szkoły informowały rodziców o planowanych zmianach i konsultowały menu, szczególnie gdy oznacza ono istotne odejście od dotychczasowego sposobu żywienia. Tyle teoria.
Nie oznacza to, że szkolne posiłki nie powinny uwzględniać zasad zdrowego odżywiania.
Oznacza natomiast, że organizacja stołówki powinna brać pod uwagę zarówno wymagania żywieniowe, jak i praktyczne potrzeby rodzin. Ważne jest również, by dostępne były jasne informacje o składzie i wartości odżywczej serwowanych dań.
Fot. ARC



