Sprawa odebrania rodzicom dwójki małych dzieci po interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak wywołuje kolejne pytania dotyczące sposobu działania jej biura. Sędzia rodzinna Karolina Sosinska w rozmowie z Onetem mówi, że pozycja RPD może stwarzać możliwość wywierania presji na policję i sądy. Jednocześnie policja wskazuje, że rodzina była wcześniej objęta procedurą Niebieskiej Karty, nadzorem sądowym i pomocą społeczną. Z jednej strony dobro dziecka, z drugiej instytucjonalne naciski na służby, by odebrać dzieci matce.
To kolejna kontrowersja wokół Horny-Cieślak. Uczniowie jej zdaniem to osoby uczniowskie, a wręczanie lodów w Pszczynie dzieciom, które zdobyły czerwony pasek na świadectwach to zło wcielone.
Sędzia o interwencji RPD
Karolina Sosinska, prezeska Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych Pro Familia, w rozmowie z Onetem oceniła, że sąd rozpatrujący sprawę ostatecznie oparł decyzję na dobru dzieci i nie uległ presji związanej z interwencją instytucji.
Sprawa dotyczy rodziny, której dwoje dzieci w wieku 3 i 4 lat zostało umieszczonych w pieczy zastępczej. Sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców. Wcześniej policja, kurator oraz sąd rodzinny nie stwierdzili podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci.
Policja wskazuje na wcześniejsze problemy rodziny
W sprawie pojawiły się jednak dodatkowe informacje. Policja poinformowała, że interwencja nie była związana wyłącznie z wydarzeniem na ulicy. Rodzina miała być wcześniej objęta procedurą Niebieskiej Karty, nadzorem sądowym oraz pomocą Ośrodka Pomocy Społecznej. Wobec rodziny prowadzone były również działania zespołów interdyscyplinarnych.
Według wcześniejszych ustaleń dotyczących sprawy bezpośrednim impulsem do interwencji RPD był incydent, podczas którego dziecko wbiegło na jezdnię, a jego matka miała krzyczeć na nie i użyć wulgarnego słownictwa. Okoliczności całej interwencji stały się następnie przedmiotem sporu pomiędzy poszczególnymi instytucjami.
Pytania o wpływ Rzecznika Praw Dziecka
Sosinska zwróciła uwagę, że sam fakt prowadzenia procedury Niebieskiej Karty czy objęcia rodziny nadzorem kuratora nie oznacza automatycznie konieczności odebrania dzieci.
Sędzia stwierdziła również, że pozycja RPD oraz osobista ocena sytuacji mogą dawać możliwość oddziaływania na działania policji i sądu. Jest to jej ocena dotycząca funkcjonowania instytucji w opisanej sprawie, a nie prawomocne ustalenie, że doszło do bezprawnych nacisków.
Biuro RPD wysyła pisma do sądów
Onet opisał również inną kwestię dotyczącą działalności Biura Rzecznika Praw Dziecka. Według ustaleń portalu do wydziałów rodzinnych w całej Polsce mają trafiać wnioski o przekazywanie odpisów postanowień i protokołów z postępowań, także w sytuacjach, gdy Biuro RPD formalnie nie uczestniczy w danej sprawie.
Onet wskazuje, że takie żądania powodują dodatkową pracę dla sekretariatów sądowych. Jedna z pracownic administracyjnych, która wypowiadała się anonimowo, określiła skalę korespondencji jako bardzo dużą. Redakcja podała również, że próbowała uzyskać od Moniki Horny-Cieślak wyjaśnienia dotyczące celu kierowania takich pism do sądów, ale do czasu publikacji nie otrzymała odpowiedzi.
Sprawa wywołała reakcje polityczne
Sprawa stała się również przedmiotem politycznej debaty. Marcin Horała poseł Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego zapowiedział działania zmierzające do odwołania RPD, a Sławomir Mentzen z Konfederacji poinformował o zbieraniu podpisów pod takim wnioskiem.



