Urząd Regulacji Energetyki ma coraz więcej zadań, ale jego możliwości kadrowe i technologiczne nie rosną równie szybko. Prezes URE Renata Mroczek ostrzega przed konsekwencjami wieloletnich zaniedbań. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie funkcjonowania urzędu. Regulator podejmuje decyzje dotyczące taryf, sieci, inwestycji i funkcjonowania rynku energii, dlatego jego wydolność może mieć znaczenie dla całej polskiej transformacji energetycznej.
URE znajduje się dziś w centrum ogromnej przebudowy sektora. Regulator zajmuje się energią elektryczną, gazem i ciepłem, nadzoruje rynek, zatwierdza taryfy oraz uzgadnia plany rozwoju operatorów.
Jednocześnie transformacja energetyczna dokłada kolejne zadania.
Więcej OZE, magazynów i sieci oznacza więcej pracy dla URE
Problem narasta wraz ze zmianą samego rynku.
Polska rozwija fotowoltaikę, energetykę wiatrową i magazyny energii. Operatorzy planują wielomiliardowe inwestycje w sieci. Rozwijają się taryfy dynamiczne, nowe modele sprzedaży energii oraz rozwiązania zwiększające elastyczność systemu.
Każdy z tych procesów wymaga odpowiednich regulacji i nadzoru.
Renata Mroczek już w marcu zwracała uwagę, że transformacja energetyczna przekłada się na dodatkowe obowiązki regulatora, a tym samym zwiększa zapotrzebowanie na specjalistów z zakresu prawa, ekonomii oraz nauk technicznych.
Problemem pozostają również narzędzia.
Prezes URE przyznawała wcześniej, że urząd znajduje się na granicy wydolności, a część procesów nadal wykonywana jest ręcznie z powodu niewystarczającego poziomu cyfryzacji.
Dlaczego powinno to interesować odbiorców energii?
URE nie jest urzędem znajdującym się daleko od codziennych problemów Polaków.
Pod koniec 2025 roku regulator zatwierdził taryfy na sprzedaż energii dla gospodarstw domowych oraz taryfy pięciu największych operatorów systemów dystrybucyjnych: PGE, Taurona, Enei, Energi i Stoen Operator.
URE wpływa więc na otoczenie regulacyjne, w którym powstają rachunki za energię oraz prowadzone są inwestycje sieciowe.
Jeżeli regulator dostaje coraz więcej obowiązków bez odpowiednich zasobów, ryzykiem staje się wydłużanie postępowań i ograniczenie możliwości sprawnego reagowania na zmieniający się rynek.
Transformacja potrzebuje nie tylko miliardów
Polska debata energetyczna koncentruje się przede wszystkim na pieniądzach potrzebnych na elektrownie, sieci, magazyny i OZE.
Znacznie rzadziej mówi się o instytucjach, które mają tę transformację regulować.
A bez sprawnego regulatora nawet miliardy przeznaczone na modernizację energetyki mogą napotykać administracyjne wąskie gardła.
URE potrzebuje specjalistów zdolnych konkurować kompetencjami z ekspertami zatrudnianymi przez największe przedsiębiorstwa energetyczne. Potrzebuje też cyfryzacji procesów, ponieważ skala danych i liczba nowych uczestników rynku będą rosły.
To dlatego problem kadrowy URE nie jest wewnętrzną sprawą jednego urzędu.
Jeżeli Polska chce jednocześnie modernizować sieci, rozwijać OZE, magazyny energii i nowoczesny rynek energii, musi zadbać również o instytucję, która ma nadzorować wszystkie te zmiany.
Bez tego jednym z najważniejszych wąskich gardeł transformacji może okazać się nie brak technologii czy pieniędzy, ale wydolność państwa.
Źródła: Urząd Regulacji Energetyki, wypowiedzi Renaty Mroczek dla Polityki Insight, URE – informacje o taryfach na 2026 rok, Prawo energetyczne.



