Decyzja Stanów Zjednoczonych o czasowym umożliwieniu dostaw rosyjskiego oleju napędowego na światowe rynki wywołała sprzeciw szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas. Przedstawicielka UE ostrzegła, że wznowienie handlu może zwiększyć dochody Moskwy i ułatwić finansowanie wojny przeciwko Ukrainie. Tymczasem Donald Trump przekonuje, że dodatkowe dostawy paliwa pomogą obniżyć ceny na świecie.
Pytany o krytykę ze strony ukraińskiego prezydenta, który sugerował, że układ z Putinem wskazuje na słabość, Trump odparł „OK”. Dopytywany o to powiedział, że USA są silnym partnerem Ukrainy, ale „świat potrzebuje ropy”. Jak podają amerykańskie media – USA zawarły umowę ponieważ Ukraina nie posłuchała prośby Trumpa o zaprzestanie atakowania rosyjskich składów ropy naftowej.
– Potrzebujemy ropy dla świata. To diesel, czyli to, czego świat potrzebuje. Więc jesteśmy bardzo szczęśliwi – powiedział trump.
Kallas: Europa nie zamierza łagodzić presji na Rosję
Szefowa unijnej dyplomacji skrytykowała decyzję Waszyngtonu, podkreślając, że w obecnej sytuacji nie należy osłabiać presji gospodarczej na Kreml.
„To nie jest czas na łagodzenie presji na Rosję, Europa tego nie zrobi” – napisała Kaja Kallas na platformie X.
Zwróciła uwagę na rosyjskie ataki, w których w ciągu dwóch dni miało zginąć ponad 80 ukraińskich cywilów. Wskazała również na nasilające się działania hybrydowe Rosji wymierzone w państwa Unii Europejskiej i sojuszników NATO.
Kallas zapowiedziała także nowe sankcje, które mają objąć osoby i podmioty wspierające rosyjski przemysł wojenny. Ograniczenia mają polegać między innymi na zamrożeniu aktywów, a w przypadku osób fizycznych również na zakazie wjazdu do UE.
Nawet 4,8 mln ton rosyjskiego diesla
Według zapowiedzi Donalda Trumpa Rosja ma dostarczyć ponad 300 tys. ton oleju napędowego, następnie kolejne 500 tys. ton w listopadzie, a później milion ton. W zależności od możliwości rosyjskich rafinerii możliwe mają być dodatkowe dostawy sięgające 3 mln ton. Łącznie zapowiedziany wolumen może wynieść 4,8 mln ton.
Amerykańskie Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych OFAC wydało tymczasową licencję umożliwiającą dostawy rosyjskiego diesla na światowe rynki. Według przedstawionych informacji dokument ma obowiązywać do 7 kwietnia.
Trump argumentuje, że zwiększenie podaży paliwa pomoże szybko obniżyć ceny w Stanach Zjednoczonych i innych krajach. W USA ceny oleju napędowego wzrosły w związku z wojną z Iranem. Amerykański prezydent wskazuje również na ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie jako jeden z czynników wpływających na sytuację na rynku paliw.
Zełenski mówi o prezencie dla Putina
Decyzję Waszyngtonu skrytykował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który określił ją jako prezent dla Władimira Putina. Z perspektywy Kijowa dodatkowe przychody z eksportu rosyjskich produktów naftowych mogą zwiększyć możliwości finansowania działań wojennych przez Moskwę.
Odmienne stanowisko przedstawił rosyjski przywódca. Putin zadeklarował gotowość dostarczania ropy i produktów ropopochodnych na rynek amerykański oraz inne rynki światowe. Przekonywał, że taki handel może przynieść korzyści światowej gospodarce.
Spór o paliwa w cieniu rozmów pokojowych
Decyzja USA zapadła w dniu rozpoczęcia na Florydzie rozmów przedstawicieli amerykańskich i ukraińskich dotyczących nowych propozycji zakończenia rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.
Spór o rosyjski diesel pokazuje rozbieżność między podejściem Waszyngtonu, który podkreśla znaczenie dostępności i cen paliw, a stanowiskiem Unii Europejskiej, stawiającej na utrzymanie presji gospodarczej na Kreml. Kluczowe pozostaje to, czy dodatkowe dostawy rzeczywiście przełożą się na obniżkę cen dla odbiorców oraz jakie będą ich konsekwencje dla rosyjskich dochodów z eksportu.



