Tesla podała nowe szczegóły długo wyczekiwanego Roadstera drugiej generacji. Sportowy elektryk ma zadebiutować na rynku w 2028 r., a najmocniejsza wersja ma według producenta przyspieszać od 0 do 60 mil na godz. (ok. 96 km/h) w mniej niż sekundę. Trudno jednak traktować ten termin jako przesądzony, bo premiera była już wielokrotnie przekładana.
Napęd jak z rakiety
Za rekordowymi osiągami ma stać opcjonalny pakiet z dyszami na zimny gaz, opracowany wspólnie ze SpaceX, kosmiczną firmą Elona Muska. System obejmuje dziesięć dysz zasilanych sprężonym powietrzem z dwóch 600-litrowych zbiorników, które automatycznie napełniają się podczas jazdy. Według materiałów Tesli rozwiązanie mogłoby pozwolić autu nawet na krótkie oderwanie się od ziemi.
Producent obiecuje też przeciążenia boczne na poziomie 2 g. Przyczepność ma zapewniać wentylator, który wytwarza podciśnienie pod podwoziem i dociska auto do drogi niezależnie od prędkości. Podobne rozwiązanie stosuje elektryczny hipersamochód McMurtry Spéirling.
Trzy wersje i wysokie zaliczki
Roadster ma być dostępny w trzech odmianach. Podstawowa wersja Performance wymaga wpłaty 50 tys. dol. zaliczki. Za wersję Thrust z dyszami na zimny gaz trzeba wpłacić 250 tys. dol. Jednoosobowy wariant Rocket będzie dostępny wyłącznie na zaproszenie.
Tesla nie ujawniła wciąż kluczowych danych technicznych: pojemności akumulatora, zasięgu, łącznej mocy ani prędkości maksymalnej. Nie wiadomo też, jak firma potraktuje rezerwacje złożone jeszcze w 2017 r.
Prawie dekada opóźnień
Historia Roadstera sięga 2006 r., gdy pokazano pierwszą generację auta. Rozpędzała się do 100 km/h w 3,7 s. Prototyp drugiej generacji Tesla zaprezentowała w 2017 r., obiecując przyspieszenie do 60 mil na godz. w 1,9 s. Od tamtej pory start produkcji wielokrotnie przesuwano, dlatego eksperci i fani podchodzą do nowych zapowiedzi z rezerwą.
Część właścicieli pierwszych Roadsterów, produkowanych w latach 2008–2012, skarży się, że nie mogą umówić serwisu przez oficjalną aplikację, a Tesla nie produkuje już części do ich aut. Wiele z tych samochodów utrzymują dziś niezależne warsztaty, m.in. prowadzony w Seattle przez byłego pracownika Tesli Carla Medlocka.



