Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że będzie ubiegał się o reelekcję, jeśli wybory prezydenckie na Ukrainie zostaną przeprowadzone jeszcze przed zakończeniem wojny z Rosją. Obecnie przeprowadzenie głosowania jest podobno niemożliwe ze względu na obowiązujący w kraju stan wojenny. Zdaniem krytyków Zełenskiego, ten wykorzystuje wojnę jako pretekst, by władzy nie oddać. A ludzie wokół niego atakowani są przez liczne oskarżenia korupcyjne.
Spór o termin wyborów
Wybory prezydenckie na Ukrainie nie odbyły się w 2024 roku. W kraju obowiązuje stan wojenny, który został wprowadzony po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji i jest przedłużany przez ukraiński parlament.
Władze w Kijowie wskazują, że przeprowadzenie ogólnokrajowego głosowania w warunkach wojennych byłoby niezwykle trudne. Problemem są między innymi bezpieczeństwo wyborców, funkcjonowanie komisji, możliwość głosowania obywateli przebywających na terenach objętych działaniami wojennymi oraz milionów Ukraińców przebywających poza granicami kraju.
Krytycy Zełenskiego mają inne zdanie
Przeciwnicy prezydenta twierdzą jednak, że nie można automatycznie utożsamiać trwania wojny z brakiem możliwości przeprowadzenia wyborów. Ich zdaniem istnieją rozwiązania organizacyjne i prawne, które pozwoliłyby przygotować głosowanie, a decyzja o jego terminie jest również kwestią polityczną.
Część krytyków Zełenskiego uważa, że odsuwanie wyborów może działać na korzyść urzędującego prezydenta. W tej interpretacji utrzymywanie stanu wojennego i brak wyborów pozwalają mu zachować władzę bez konieczności poddawania się weryfikacji przez wyborców.
Zełenski chce startować
Sam Zełenski nie wyklucza udziału w przyszłych wyborach. Jeżeli głosowanie odbędzie się przed zakończeniem wojny, zamierza w nim wystartować.
Jego deklaracja oznacza również, że nie zamierza dobrowolnie rezygnować z możliwości ubiegania się o kolejną kadencję. Ostatecznie kwestia terminu wyborów pozostaje związana zarówno z sytuacją wojenną, jak i decyzjami ukraińskich władz dotyczącymi stanu wojennego.
Korupcyjne zarzuty wokół otoczenia Zełenskiego
W ostatnich miesiącach na prezydenta Ukrainy coraz mocniej cieniem kładą się również afery korupcyjne dotyczące osób z jego najbliższego otoczenia.
Śledztwa ukraińskich organów antykorupcyjnych objęły między innymi byłych wysokich urzędników związanych z administracją Zełenskiego. Wśród nich znalazł się były szef kancelarii prezydenta Andrij Jermak, któremu postawiono zarzuty korupcyjne.
Wcześniej głośna sprawa „Mindiczgate” dotyczyła Tymura Mindicza, bliskiego współpracownika i byłego partnera biznesowego Zełenskiego. Kolejne postępowania objęły także innych przedstawicieli władz. Sprawy te doprowadziły do narastającej presji na prezydenta i pytań o jego odpowiedzialność za ludzi, których przez lata dopuszczał do najważniejszych stanowisk.



