Branża offshore zmaga się z kryzysem? – pyta Marek Czyż naszego gościa Bartosza Fedurka, prezesa PGE Baltica podczas Energy Days 2026 w Katowicach.
Nie dotyczy to polskich projektów i to chciałbym bardzo mocno powiedzieć, one są bardzo mocno, bardzo dobrze przygotowane. To są projekty, które mają pełną kontraktację, mówię teraz o całej skali pierwszej fazy polskiego offshore’u, czyli 5,9 GW, projekty zakontraktowane, projekty 4,5 GW w fazie fizycznej realizacji. Na projekcie Baltica II, mimo tych różnych globalnych zawirowań, kryzysów, które doświadczamy, my na szczęście odpukać w wymalowane drewno – mówi Fedurek.
I dodaje: takich ograniczeń, takich trudności w łańcuchach logistycznych nie odnotowaliśmy. Projekt jest realizowany zgodnie z harmonogramem i zgodnie z moją wiedzą pozostałe polskie projekty offshoru w trakcie budowy również realizowane są zgodnie z harmonogramem.
Tylko wiatr nie wie, kiedy polska energetyka potrzebuje tej energii. Co jeszcze musi powstać, żeby to miało logistyczny sens? Co zrobić z tą energią? – pyta Marek Czyż.
To jest trochę tak, że wiatr rzeczywiście nie wie, ale wiatr na morzu można powiedzieć, że wie to lepiej niż ten na lądzie, albo wie to dużo lepiej niż słońce. Wiatr na morzu budujemy z wielu powodów w naszym kraju, ale jednym z głównych powodów jest po pierwsze przewidywalność produkcji tej technologii, czyli z bardzo dużą dokładnością jesteśmy w stanie tę produkcję prognozować – podkreśla Fedurek.
Dodając: po drugie stabilność tej produkcji. Wiatr na morzu ma najlepszy współczynnik w korelacji z krajowym zapotrzebowaniem systemu energetycznego. On w całym roku pracuje z współczynnikiem wykorzystania mocy na poziomie około 45%, natomiast w okresie zima, jesień-zima, pracuje nawet z wykorzystaniem mocy rzędu 60-80%. Czyli wiatr na morzu wieje właśnie dokładnie wtedy, kiedy system energetyczny najbardziej tej mocy i tej produkcji potrzebuje. Dzięki temu też wiatr na morzu potrzebuje najmniej rezerw w tzw. źródłach sterowalnych, tego tzw. backupu, więc jego taki dodatkowy koszt jest dużo mniejszy niż w przypadku fotowoltaiki czy wiatru na lądzie.



