Rzeczniczka Praw Dziecka w akcji. Matka krzyknęła na dziecko, żeby to nie wybiegło na ulice. Dwoje dzieci zabranych przez policję. Sąd: RPD nie działała na korzyść dzieci!

Data:

Rzeczniczka Praw Dziecka w akcji. Matka krzyknęła na dziecko, żeby to nie wybiegło na ulice. Dwoje dzieci zabranych przez policję. Sąd: RPD nie działała na korzyść dzieci!

Podziel się materiałem:

Data dodania:

Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo wychowawczej po interwencji policji, w którą zaangażowała się Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. Wcześniej policja, kurator sądowy oraz sąd nie stwierdzili podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci rodzicom. Po przeanalizowaniu sprawy sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do domu. Sprawę opisuje Kanał Zero.

Wszystko zaczęło się od ulicznego incydentu

Do zdarzenia doszło 14 sierpnia na warszawskiej Białołęce. Rzeczniczka Praw Dziecka była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć dziecko i krzyczeć na nie. Kobieta tłumaczyła później, że dziecko nagle wbiegło na jezdnię, a jej reakcja wynikała ze strachu o jego bezpieczeństwo. Po zwróceniu uwagi przez RPD doszło również do wymiany zdań i użycia przez kobietę wulgarnych słów.

Rzeczniczka zawiadomiła policję. Funkcjonariusze sprawdzili rodzinę, ale nie stwierdzili podstaw do natychmiastowej interwencji polegającej na odebraniu dzieci. Materiały trafiły do sądu rodzinnego.

Sąd i kurator nie widzieli podstaw do odebrania dzieci

Jak opisuje Zero.pl, jeszcze tego samego dnia pracownik Biura Rzecznika Praw Dziecka kontaktował się z sądem, przekonując do odebrania dzieci rodzicom. Sąd nie zdecydował się na takie rozwiązanie i zlecił pilny wywiad środowiskowy.

Kurator sądowy pojawił się w rodzinie 15 sierpnia. Jego ustalenia również nie wskazywały na potrzebę natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. Według opisu sprawy Biuro RPD ponownie kontaktowało się jednak z sądem w tej kwestii.

Dzieci trafiły do placówki po decyzji policji

Następnie odbyło się spotkanie na posterunku policji z udziałem Moniki Horny-Cieślak, komendanta stołecznego policji Krzysztofa Ogrońskiego oraz policjantki. To właśnie wtedy funkcjonariuszka zdecydowała o zastosowaniu wobec rodziców nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania się do dzieci.

Dzieci miały trzy i cztery lata. Ponieważ rodzice nie mogli się z nimi kontaktować, a nie udało się w krótkim czasie zabezpieczyć innej opieki, zostały umieszczone w placówce opiekuńczo wychowawczej. Stało się to bez wcześniejszego orzeczenia sądu.

Sąd nakazał natychmiastowy powrót

Sąd rodzinny musiał następnie ocenić zasadność policyjnej decyzji. Po przeanalizowaniu sprawy nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom.

W uzasadnieniu sąd wskazał, że działania podjęte wobec rodziny mogły nosić znamiona przemocy instytucjonalnej i były rażąco nieproporcjonalne do zdarzenia, które stało się początkiem całej sprawy.

Sąd odniósł się również do argumentu dotyczącego dwóch butelek piwa znalezionych w mieszkaniu. Rodzice nie byli pod wpływem alkoholu, a samo posiadanie legalnie kupionego alkoholu nie zostało uznane za podstawę do tak daleko idącej ingerencji w życie rodziny. W uzasadnieniu określono ten argument jako całkowicie chybiony.

Sąd zakwestionował sposób zaangażowania RPD

W uzasadnieniu pojawiły się również zastrzeżenia dotyczące osobistego zaangażowania Rzeczniczki Praw Dziecka. Sąd zwrócił uwagę, że była ona bezpośrednim świadkiem zdarzenia, a jednocześnie aktywnie uczestniczyła w dalszych działaniach dotyczących rodziny.

Według sądu mogło to prowadzić do wykorzystania autorytetu urzędu do forsowania wcześniej przyjętej tezy o konieczności odebrania dzieci.

Biuro RPD przedstawia własne stanowisko

Biuro Rzecznika Praw Dziecka przedstawia sprawę inaczej. W odpowiedzi przekazanej redakcji Zero.pl wskazano, że Monika Horna-Cieślak była świadkiem silnej i gwałtownej przemocy psychicznej oraz fizycznej wobec małych dzieci. Biuro twierdzi, że jako bezpośredni świadek miała prawny obowiązek podjęcia działań w celu ochrony dzieci.

RPD podkreśla również, że działania podejmowane przez jej biuro miały mieścić się w ustawowych kompetencjach i były oparte na materiale dotyczącym sytuacji dzieci. Biuro nie komentuje rozstrzygnięcia sądu, wskazując, że w przypadku braku zgody z jego decyzją korzysta z dostępnych środków prawnych.

Fot. RPD

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Podziel się materiałem:

Bądź na bieżąco

Popularne

Warto przeczytać
Polecane dla Ciebie

Białoruś już nie taka zła. „Zawsze pierwsi do zgody”

Radosław Sikorski spotkał się w Nowym Jorku z ministrem...

Gliwice tworzą wspólne centrum cyberbezpieczeństwa. Ochroną zostanie objętych 67 miejskich jednostek

Ataki na miejskie systemy informatyczne mogą sparaliżować pracę urzędów,...

Ważna inwestycja drogowa w Śląskiem

Most w ciągu drogi ekspresowej S1 w Lalikach zostanie...