Odebrałem kolejny komunikat, zakończył się atak Rosji na zachodnią część Ukrainy. Bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową. Była bardzo masywna eksplozja. Nasze samoloty zostały poderwane. Ten 17 września jest wyjątkowym dniem, także pod względem dzisiejszego bezpieczeństwa – powiedział premier Donald Tusk.
O godz. 12.46 wojsko poinformowało o zakończeniu działania polskiego lotnictwa w związku z zagrożeniem atakiem powietrznym Rosji na cele w zachodniej Ukrainie. O godz. 12.48 został odwołany alert RCB – informuje Onet. – O tym, że dron z napędem odrzutowym spadł lub został zniszczony 4 km od granicy polskiej po stronie ukraińskiej, poinformował wcześniej na antenie TVN24 rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Ze słów premiera wynika, że do eksplozji doszło w pobliżu przejścia granicznego w ukraińskim Jagodzinie.
Onet dodaje, że mieszkańcy centralnej części kraju mogli usłyszeć potężny huk. To odgłosy wojskowych samolotów bojowych, które przekroczyły barierę dźwięku.
Wojsko było gotowe do zestrzelenia obiektu, gdyby zbliżył się do granicy z Polską i byłoby zagrożenie przekroczenia granicy – przekazał w Sejmie wiceminister obrony Cezary Tomczyk.
Onet pisze również, że: w wielu miejscowościach wschodniej Polski, w tym w Lublinie i Rzeszowie, zawyły syreny alarmowe. Ponownie rozbrzmiały przed godz. 13, to prawdopodobnie odwołanie wcześniejszego alarmu.
Źródło: Onet
Fot. Archiwum


