SAFE dla polskiej produkcji? Jeśli tak, jak w przypadku niemieckiego koncernu, który ma prawa do znaku towarowego i owszem wyprodukuje w Polsce, ale pieniądze w większości i tak trafią do Berlina to można tylko zapytać, jak się mają zapowiedzi i obietnice szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza do rzeczywistości.
Po latach przerwy na rynek wraca marka STAR, dobrze znana z polskich ciężarówek wojskowych. Nowe pojazdy nie są jednak konstrukcjami dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach. Markę reaktywował niemiecki koncern MAN, a współczesne pojazdy STAR powstają przy wykorzystaniu technologii MAN oraz we współpracy z polskimi firmami. Znak STAR to nc innego, jak produkcja MAN.
Reaktywacja marki odbywa się w czasie rozbudowy zakładu MAN Trucks w Niepołomicach. Rząd dopłaci koncernowi z Niemiec 116 mln złotych, by fabryka powstała. Ciesząc się z inwestycji rodzi się pytanie, gdzie będą transferowane zyski? I czy MON zaklasyfikuje wydatki jako inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy?
Najwięcej w całej Europie – 43,7 mld euro z programu SAFE trafi do Polski. Co kluczowe, aż 80% tych środków zostanie w polskim przemyśle obronnym. To inwestycja w nasze bezpieczeństwo i rozwój krajowych firm – informowała Kancelaria Premiera w lutym tego roku.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT) napisało z kolei na platformie X, że Grupa MAN planuje zainwestować ponad 5 mld zł do 2038 r. w swój zakład produkcyjny w Niepołomicach. Inwestycja ta ma objąć rozwój nowoczesnych technologii produkcyjnych i elektromobilności.
STAR wraca do wojska
Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach pokazano nowy STAR 8×8 Hyperion. Ciężarówka ma służyć jako wysokiej mobilności nośnik dla sprzętu wojskowego. Jeden z zaprezentowanych wariantów przygotowano do współpracy z polskim systemem bezzałogowym Gladius Grupy WB.
Hyperion ma dopuszczalną masę całkowitą 41 ton i ładowność 19,5 tony. Napęd zapewnia silnik o mocy 540 KM. Pojazd otrzymał napęd 8×8, opancerzoną kabinę oraz rozwiązania pozwalające na pracę w trudnym terenie. Może pokonywać wzniesienia o nachyleniu do 60 proc. i brody o głębokości do 1,5 metra.
To nie jest dawny polski STAR
Za reaktywacją marki stoi MAN Truck & Bus. Koncern przywrócił nazwę STAR i zamierza wykorzystywać ją w Polsce przy pojazdach przeznaczonych przede wszystkim do logistyki wojskowej i zadań specjalnych.
Nie oznacza to jednak powrotu do produkcji dawnych konstrukcji ze Starachowic. W przypadku nowych pojazdów wykorzystywane są współczesne rozwiązania i podzespoły związane z MAN-em. Jednocześnie obecna generacja STAR-ów powstaje przy znaczącym udziale polskich przedsiębiorstw.
W przypadku Hyperiona współpracują między innymi polski oddział MAN, Grupa WB oraz firma Szczęśniak Pojazdy Specjalne z Bielska-Białej. MAN udzielił Grupie WB licencji na produkcję tej konfiguracji. Według informacji przedstawianych podczas MSPO udział krajowych komponentów i prac ma przekraczać 90 proc., przy czym w tej wartości uwzględniany jest również polski oddział MAN.
Niemiecki właściciel, „polska marka”
Historia jest więc bardziej skomplikowana niż proste stwierdzenie, że „wraca polski STAR”. Marka ma polskie korzenie i przez dziesięciolecia była związana ze Starachowicami, ale jej obecnym właścicielem jest niemiecki MAN.
Nowy STAR jest więc polską marką o polskich korzeniach, reaktywowaną przez niemiecki koncern, a współczesne konstrukcje powstają w ramach współpracy MAN-a z polskim przemysłem obronnym.
8 września br. w Kielcach szef MON wziął udział w otwarciu 34. edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego. W wydarzeniu, które w tym roku skupia 1209 firm z 43 krajów udział wzięła także wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, przedstawiciele kadry dowódczej Wojska Polskiego, rządu, Sejmu i Senatu. W tym roku obecni są także przedstawiciele resortów obrony państw sojuszniczych. Gospodarzem tegorocznej edycji jest Kanada.
Mówiąc o transformacji Wojska Polskiego szef MON zaznaczył, że dziś w 50% opiera się ona o przemysł krajowy.
Turcja wykonała gigantyczny skok – w ciągu 20 lat przeszła transformację. Kiedyś produkowała 20% sprzętu dla swoich potrzeb, a 80% kupowała za granicą. Dzisiaj te proporcje są dokładnie odwrócone. My osiągnęliśmy poziom 50/50. Nie stałoby się to bez mechanizmu SAFE. (…) Dzięki tym pieniądzom polskie firmy – nie tylko wschodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mogą się dobrze rozwijać, mogą inwestować w swoich pracowników, mogą zwiększać zatrudnienie, mogą zwiększać możliwości produkcyjne. Walczymy z czasem. Nasz adwersarz jest bardzo niebezpieczny, działa w każdej przestrzeni
– mówił wicepremier.
Ważnym wydarzeniem, które miało miejsce pierwszego dnia MSPO była prezentacja nowej konstrukcji polskich ciężkich platform gąsienicowych.
Przed chwilą mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w odsłonięciu ciężkiego bojowego wozu piechoty. Rok temu ruszyła produkcja Borsuków na pełną skalę. Po 12 latach badań podpisaliśmy kontrakt. Dzisiaj służą już one w naszej armii. A po roku zadanie, które postawiliśmy przed PGZ – ciężka wersja bojowego wozu piechoty wyprodukowana w Hucie Stalowa Wola. To pokazuje transformację i filozofię, na którą bardzo mocno zagraliśmy: że Polska staje się nie tylko tym państwem, które kupuje na świecie sprzęt zbrojeniowy, ale też jest jego wielkim producentem
– mówił szef MON.
Obecna na uroczystości otwarcia MSPO wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że jednym z czynników rozwoju zarówno zdolności Wojska Polskiego, jak i całego przemysłu zbrojeniowego jest program SAFE, którego Polska jest beneficjentem.
Polski przemysł zbrojeniowy wreszcie zaczyna eksportować. Dzisiaj zamówienia płyną z całej Europy, z całego świata. Rok temu jeszcze nikt nie zakładał, że Kanada będzie częścią mechanizmu SAFE. Gratuluję dołączenia, wspieraliśmy to od początku. Tuż po przystąpieniu Kanady do mechanizmu SAFE chwilę później pan minister zadeklarował zakup dronów z polskiej firmy i dzisiaj uczestniczyliśmy w podpisaniu kolejnej umowy. To nie są tylko puste słowa – to wszystko przekłada się na konkrety i na wiążące umowy
– mówiła wiceminister.
Tak jak rok temu zapowiadałam tutaj pełne wykorzystanie mechanizmu SAFE, tak chcę obiecać, że za rok wrócimy z koncepcją Agencji Uzbrojenia 2.0.. Dziś w tak trudnej sytuacji geopolitycznej Agencja Uzbrojenia nie może zajmować się wyłącznie pozyskiwaniem sprzętu. Musimy widzieć całe spektrum: od innowacji przez firmy, po utrzymanie zakupionego sprzętu, bo przecież zakup to nie wszystko
– dodała wiceminister Sobkowiak-Czarnecka.
Źródło: Własne, MON. fot. MON




